Instytut Św. Wawrzyńca

Instytut powstał w wyniku rozmów Henryka Mosinga z arcybiskupem krakowskim Karolem Wojtyłą, prowadzonych już w latach 70-tych w czasie nielicznych podróży Doktora do Polski. Późniejszy papież zwrócił tajnemu księdzu uwagę na to, jak ważna jest w warunkach ateizacji i sowietyzacji praca formacyjna z młodymi ludźmi. Tak narodził się pomysł stworzenia wspólnoty pomocników Kościoła, z którego z czasem powstał Instytut Świeckich Pomocników Kościoła p.w. św. Wawrzyńca.

Wiele osób określa potocznie działanie ks. Mosinga w tym względzie jako prowadzenie tajnego Seminarium duchownego. Bp Leon Mały, który do tej grupy dostał się w połowie lat 70-tych, czyli krótko po zrodzeniu się pomysłu, stanowczo temu zaprzecza. To było coś o wiele więcej – mówi bp Mały – to było postawienie młodemu człowiekowi pytań, od których zależało jego dalsze życie.

Ks. Oleg Salomon, który do  grupy przystąpił dekadę po Leonie Małym, opisuje sytuację młodych ludzi, którzy myśleli o zaangażowaniu duchowym w życie Kościoła, a sytuacja w Związku Sowieckim im na to nie pozwalała. Chodziło o to, aby ludzie normalnie pracujący mogli odnaleźć własną drogę.

Jak mówi ks. Derunow, była to pomoc czasami niezwykle prozaiczna, ale bardzo potrzebna. Dotyczyła spraw takich, jak np. kupno biletów. Aby w kasie nie zorientowano się kto dokąd jedzie lepiej było, aby bilety kupował ktoś inny.

Ks. Salomon opisuje, jak to się stało, że trafił do  grupy chłopaków, którzy uczyli się od Doktora, jak pomagać Kościołowi. Był ministrantem w dużej parafii w Gródku Jagiellońskim na Podolu. Henryk Mosing jako ojciec Paweł przyjeżdżał do nich spowiadać. Tak się poznali.

Instytut miał być wspólnotą duchową. Uczestnictwo w nim nie oznaczało wspólnego życia. Każdy miał żyć na swoim miejscu i realizować dewizę, która brzmiała „Ora et Labora, Disce et Adiuva” (Módl się i Pracuj, Ucz się i Pomagaj). Tak jest do dziś.

(rb, ał)